Hermann Hesse & „Unterm Rad”

In this book we get to know a school boy, Hans who is striving to be the best student and reach in his life more then the other citizens. We will see, where the uncontrollable ambition can lead to. Could you strive for something so hard like him?

 

20160214_181859

Das war bis jetzt der einzige Segen, den ihm die Examengeschichte gebracht hatte – das eigene kleine Zimmer, in dem er Herr war und nicht gestört wurde. Hier hatte er im Kampf mit Ermüdung, Schlaf und Kopfweh lange Abendstunden über Cäsar, Xenophon, Grammatiken, Wörterbüchern und mathematischen Aufgben verbrütet, zäh, trotzig und ehrgeizig, oft auch der Verzweiflung nahe. Hier hatte er aber auch die paar Stunden gehabt, die ihm mehr wert waren als alle verlorenen Knabenlustbarkeiten, jene paar traumhaft seltsamen Stunden voll Stolz und Rausch und Siegesmut, in denen er sich über Schule, Examen und alles hinweg in einen Kreis höherer Wesen hinübergeträumt und gesehnt hatte. Da hatte ihn eine freche, selige Ahnung ergriffen, dass er wirklich etwas anderes und besseres sei  als die dickbackigen, gutmütigen Kameraden und auf sie  vielleicht einmal aus entrückter Höhe überlegen herabsehen dürfe.

Jedynym dobrodziejstwem tej całej historii z egzaminem był własny mały pokoik, gdzie mógł być wreszcie panem samego siebie i gdzie mu nie przeszkadzano. Tutaj, walcząc ze zmęczeniem, sennością i bólem głowy, prześlęczał długie wieczory nad Cezarem, Ksenofontem, podręcznikami gramatyki, słówkami i zadaniami matematycznymi, zawzięty, uparty i ambitny, a często już bliski rozpaczy. Ale miał i inne chwile z tym miejscem związane, za które nie oddałby nawet owej utraconej  chłopięcej swobody i rozrywek: chwile, kiedy zacierała się granica między snem a rzeczywistością, niezwykłe, pełne dumy, upojenia i triumfu, chwile, w których marzeniami i tęsknotą wzniósł się  ponad szkołę, egzaminy i cały otaczający go świat w sferę wyższych istot. Wtedy rodziło się w nim jakieś zuchwałe, błogie przeczucie, że naprawdę jest czymś innym i lepszym niż jego pucołowaci, poczciwi koledzy  że kiedyś może będzie mógł spoglądać na nich z góry,  z odległych wyżyn.

Der Knabe dachte an den Konfirmationssonntag, der kürzlich gewesen war und an dem er sich dabei ertappt hatte, dass er miten in der Feierlichkeit und Rührung innerlich ein griechisches Verbum memorierte. Auch sonst war es ihm in letzter Zeit oft so gegangen, dass er seine Gedanken durcheinander brachte und auch in der Schule statt an die vor ihm liegende Arbeit stets an die vorhergegangene oder an eine spätere dachte.  Das Examen konnte ja gut werden!

Chłopiec pomyślał o niedawno minionej niedzieli, kiedy podczas uroczystej konfirmacji przyłapał się na tym,że mimo całego przejęcia się podniosłym nastrojem odmieniał w duchu jakieś greckie słówko. Ostatnio często zresztą  zdarzało się, że myśli plątały mu się i że nawet w szkole zamiast zająć się leżącym przed nim zadaniem myślał jeszcze o poprzednim albo już o następnym. Ładnie będzie wyglądał egzamin!

Damit jedoch keine geistige Überlastung eintrete und damit nicht etwa über den Verstandesübungen das Gemüt vergessen werde und verdorre, durfte Hans jeden Morgen, eine Stunde vor Schulbeginn, den Konfirmandenunterricht besuchen wo […] aus dem anregenden Auswendiglernen und Aufsagen  der Fragen und Antworten ein erfrischender Hauch religiösen Lebens in die jugendlichen Seelen drang. Leider verkrümmerte er sich diese erquickenden Stunden selbst und beraubte sich ihres Segens. Er legte nämlich heimlicherweise beschriebene Zettel in seinen Katechismus, griechische und lateinische Vokabeln und Übungsstücke, und beschäftigte sich fast die ganze Stunde mit diesen weltlichen Wissenschaften.

Aby jednaj nie przeciążać umysłu i aby wśród ćwiczeń rozumu duch nie poszedł w zapomnienie i nie uwiądł, winien był Hans każdego ranka, na godzinę przed rozpoczęciem szkoły, uczestniczyć w nauce dla konfirmantów, gdzie […] ożywcze tchnienie religijnego życia płynęło do młodych dusz, z […] pobudzającego wkuwania na pamięć oraz recytowania pytań i odpowiedzi. Niestety, chłopiec pozbawiał się  lekkomyślnie orzeźwiającej mocy tych nauk i ich błogosławieństwa, po kryjomu wkładając do katechizmu karteczki zapisane greckimi i łacińskimi słówkami lub ćwiczeniami i zajmując się  niemal przez cały czas trwania nauki konfirmacyjnej tymi świeckimi umiejętnościami.

Ich gratuliere dir, Giebenrath. Du hast das Landexamen  als Zweiter bestanden. – Wenn ich gewusst hätte, fuhr es ihm herus, dann hätte ich auch vollends Primus werden können.

Hans Giebenrath! […] Winszuję ci, Giebenrath. Zdałeś egzamin krajowy na drugim miejscu.  – Gdybym to wiedział – wyrwało mu się – mógłbym nawet zostać prymusem!

Er bekam ein Lexikon und eine Grammatik geliehen und arbeitete daheim noch den ganzen  Abend weiter. Nun spürte er, über wieviel Berge von Arbeit und Wissen der Weg zur wahren Forschung führte, und er war bereit, sich hindurchzuschlagen und nichts am Wege liegenzulassen.

Pastor pożyczył mu słownik i gramatykę i Hans pracował jeszcze w domu cały wieczór. Teraz zdał sobie sprawę, przez jakie góry pracy i wiedzy prowadzi droga do prawdziwej nauki, i gotów był przebić się rzez nie i niczego po drodze nie ominąć.

Einige Tage nahm dies neue Wesen ihn ganz in Anspruch. Jeden Abend ging er zum Stadtpfarrer, und jeden Tag kam ihm die wahre Gelehrsamkeit schöner, schwieriger und erstrebenswerter vor. Morgens in den Frühstunden  ging er zum Angeln, nachmittags auf die Baswiese, sonst kam er wenig aus dem Hause.  Der in Angst und Triumph des Examens untertauchte Ehrgeiz war wieder wach und liess ihm keine Ruhe. Zugleich begann wieder das eigentümliche  Gefühl im Kopf sich zu regen, das er in den letzten Monaten so oft Gefühlt hatte – kein Schmerz, sondern ein hastig triumphierendes Treben beschluenigter Pulse und heftig aufgeregter Kräfte, ein eilig ungestümtes Vorwärtsbegehren. Nachher kam freilich das Kopfweh, aber solange jenes feine Fieber dauerte, rückte Lektüre und Arbeit stürmisch voran, dann las er spielend die schwersten Sätze in Xenophon, die ihn sonst Viertelstunden kosteten, dann brauchte er das Wörterbuch fast gar nie, sondern flog mit gescharftem Verständnis über ganze schwere Seiten rasch und freudig hinweg. Mit diesem gesteigerten Arbeitsfieber und Erkenntnisdurst traf dann en stolzes  Selbstgefühl zusammen, als lägen die Schule und Lehrer schon längst hinter ihm und als schreite er schon eine eigene Bahn, der höhe des Wissens und Könnens entgegen.  Das kam nun wieder über ihn und zugleich der leichte oft unterbrochene Schlaf mit sonderbr klaren Träumen. Wenn er nachts mit leichtem Kopfweh erwachte und nicht wieder einschlafen konnte, befiel ihn eine Ungeduld, vorwärtszukommen, und ein überlegender Stolz, wenn er daran dachte, um wieviel er allen Kameraden voraus war und wie Lehrer und Rektor ihn mit einer Art von Achtung und sogar Bewunderung betrachtet hatten.

Przez  kilka nowych dni nauka pochłaniała go całkowicie. Co wieczór chodził do pastora i z każdym dniem prawdziwa wiedza wydawała mu się piękniejsza, trudniejsza i bardziej godna pożądania. […] Ambicja, która na czas egzaminu ustąpiła miejsca uczuciom strachu i triumfu, ocknęła się znowu i nie dawała mu spokoju. Jednocześnie czuł, że w jego głowie zaczynają się dziać owe dziwne rzeczy, które tak często niepokoiły go ostatnimi czasami – nie był to ból, lecz szybkie, triumfujące uderzenia tętna, nagłe wezbranie sił, niecierpliwe,  porywcze dążenie naprzód. Kończyło się to rzeczywistym bólem głowy, ale póki ta nieuchwytna gorączka trwała, lektura i praca posuwały się gwałtownie naprzód. Wtedy z łatwością odczytywał najtrudniejsze zdania Ksenofona,  na które kiedy indziej tracił całe kwadranse, wtedy obywał się niemal bez słownika, przelatując szybko i radośnie całe trudne i nagle zupełnie zrozumiałe stronice.  W okresie takiej spotęgowanej gorączki pracy i żądzy poznania chłopak dziwnie jasno zdawał sobie sprawę z własnej wartości i pełen dumy czuł się tak, jak gdyby szkoła, profesorowie i lata nauki leżały już dano poza nim, a on sam kroczył teraz własną drogą ku wyżynom wiedzy i możliwości twórczych.  Ogarniało go wtedy na nowo niecierpliwe pragnienie, aby iść naprzód, i znów czuł przypływ wyniosłej dumy na myśl o tym, że tak bardzo wyprzedził wszystkich kolegów i że profesorowie i rektor patrzą na niego jakby z szacunkiem, a nawet z podziwem.

Darum sah man ihn abends, wenn die Kameraden sich allerlei Zeitvertreib, Spiel und Lektüre hingaben, still an der Arbeit sitzen. Das Lärmen der Anderen störte ihn durchaus nicht, er warf sogar gelegentlich einen neidlos vergnügten Blick darauf. Denn wenn alle andern auch gearbeitet hätten, wäre seine Mühe ja nicht rentabel gewesen.

Od razu pierwszego dnia, kiedy reszta kolegów nudziła się, rozprawiała i usiłowała się dopiero wdrożyć w nowe warunki, Lucius siedział cicho i spokojnie nad gramatyką, zatkawszy uszu, i wkuwał na całego, jakby szło o nadrobienie straconych lat. […] toteż wieczorem, kiedy koledzy oddawali się przeróżnym rozrywkom, grom i lekturze, jego zawsze widziano siedzącego cicho przy pracy. Gwar na Sali absolutnie mu nie przeszkadzał; przeciwnie, rzucał od czasu do czasu na kolegów zadowolone, wolne od zawiści spojrzenie – gdyby tamci uczyli się podobnie jak on, jego trud przestałby popłacać.

 

 

Źródło: Hesse, Hermann: Wyższy świat. Warszawa 1998. Państwowy Instytut Wydawniczy.
Quelle: Hesse, Hermann: Unterm Rad. Frankfurt am Main 1970. Suhrkamp Verlag.
Reklamy

Motivating quotes about language learning

From time to time it happens that we lack lust, motivation, sense and perseverance in the pursuit of set targets. Then it is appropriate to have handy quotes and texts that bring our motivation back on track. The persons who will be quoted here should be considered as a great source of inspiration.

Ab und zu passiert es, dass uns Lust, Motivation, Sinn und Ausdauer bei der Verfolgung gesetzter Ziele fehlen. Es ist dann angebracht, Zitate und Texte parat zu haben, die unsere Motivation wieder in Gang bringen. Die Personen, die hier zitiert werden, sollen als Quelle der Inspiration gelten.

20140806_130811

Library of Trinity College, Dublin

Of course, the more languages you have in your life, the more enriched your experiences are, but keeping them all up requires more travel and contact than most people can do. So I would say that people could do, at the utmost, four or five language.

Je mehr Fremdsprachen es in deinem Leben gibt, desto reicher sind deine Erfahrungen, aber all diesen Sprachen aufrechtzuerhalten, benötigt mehr Reisen und Kontakte als die meisten Menschen haben können. Deswegen würde ich sagen, dass Leute am meisten vier oder fünf Sprachen sprechen können.

Oczywiście, im więcej języków obcych znasz, tym bogatsze są twoje doświadczenia, ale utrzymanie ich wszystkich wymaga więcej podróży i kontaktów, niż większość ludzi może sobie na to pozwolić. Dlatego powiedziałabym, że ludzie mogą posiąść najwięcej cztery czy pięć języków.

What makes one succesful is interest driven by motivation, perseverance and diligence. One important point seems to be to pump yourself up.

Was einen erfolgreich macht, ist das Interesse, das durch Motivation, Beharrlichkeit und Fleiß getrieben wird. Einer der wichtigsten Punkte zu sein scheint, sich selbst in Stimmung zu bringen.

To, co sprawia, że ktoś odnosi sukcesy, jest zainteresowanie, napędzane przez motywację, wytrwałość i pilność. Jedną z najważniejszych rzeczy zdaje się być, napędzanie samego siebie.

In the early 1990s, he moved to Handong, Korea, for a university teaching job and at thirty-two, far from home and probably lonely, turned the full force of his mind to learning as many languages as he could. For next five years, he spent twelve hours a day trying to learn at least one language of each representative type or from each language family, in order to read the world’s great books in their original languages.

In den frühen 90ern ist er nach Handong, Korea gezogen, um an einer Universität zu unterrichten. Und dann, mit 32 Jahren, weit weg von Zuhause, wahrscheinlich auch einsam, hat er die ganze Geisteskraft dem Studieren so vieler Fremdsprachen gewidmet, wie er nur konnte. Während nächster fünf Jahre hat er zwölf Stunden pro Tag damit verbracht, zu versuchen, wenigstens eine Sprache von jedem repräsentativen Typ oder von jeder Sprachfamilie zu lernen, um die wichtigsten Bücher im Original zu lesen.

We wczesnych latach 90-tych przeprowadził się on do Shandongu, Korei, by uczyć na uniwersytecie. I wtedy, mając 32 lata,  daleko z domu i prawdopodobnie samotny,  skierował całą swoją siłę umysłu  nauce tylu języków, ile tylko mógł. Przez następne pięć lat spędzał po dwanaście godzin na dobę próbując uczyć się przynajmniej jednego języka z reprezentatywnych typów lub z każdej rodziny językowej, by mógł czytać najważniejsze światowe dzieła w oryginale.

I definitely could have been be a very good flagellant or Jesuit […]. I have a knack  for studying with monastic discipline, as a form of trying to attain self-edification.

Ich bin sicher, dass ich ein sehr guter Geißler oder Jesuit sein könnte […]. Ich habe den Drang,  mit einer mönchischen Diszipline zu studieren, als einer Form des Versuchs, Selbst-Erbauung zu erreichen.

Zdecydowanie mógłbym myć bardzo dobrym flagelantem lub jezuitą […]. Mam żyłkę do studiowania z holistyczną dyscypliną, jako formą próby osiągnięcia samooświecenia.

There are ultimate geniuses, the ones who are so rare, the once who excel at anything they do, and one of those happens to be languages. There are people who are only good at languages […], for whom it comes very easily. Then there are people like me: we’re willing to work very, very hard, and anything we know, it’s because we’ve worked to get it. 

Es gibt die besten Genies, die sehr selten sind, die sich in Allem, was sie tun, auszeichnen, und manche von diesen beschäftigen sich zufällig mit Fremdsprachen. Es gibt auch Menschen, die einfach gut in Sprachen sind […], für die es sehr leicht fällt. Und dann gibt es auch Leute wie mich: wir sind bereit, sehr, sehr hart zu arbeiten, und alles, was wir wissen, wissen wir, weil wir gearbeitet haben, das zu bekommen.

Istnieją wybitni geniusze, którzy są tak rzadcy, którzy są najlepsi we wszystkim, co robią, i niektórzy z nich zajmują się akurat językami. Istnieją też ludzie, którzy dobrzy właśnie w językach […], dla których przychodzą one łatwo. I w końcu są ludzie jak ja: chcemy pracować bardzo, bardzo ciężko, i wszystko co wiemy, zawdzięczamy temu, że ciężko na to pracowaliśmy.

[…] all I knew was what I knew about studying: you plug away, you memorize, you write out sentences, you practise endlessly. Flash cards.

Alles, was ich wusste, war über das Studieren: du arbeitest verbissen, du prägst dir Sachen ein, du schreibst Sätze auf, du praktizierst ohne Ende. Flash cards.

Wszystko, co wiedziałam, była to wiedza na temat języków: harujesz, uczysz się na pamięć, wypisujesz zdania, ćwiczysz bez końca. Flash cards.

To keep all the languages up, he’d need a schedule: get up at six o’clock, do some Tajik, switch to Turkmen at seven, and so on. […] in the month before the contest I had to do a lot of concentrated swotting. I used to get up two hours earlier than usual very morning and just work through one language after the another, and when I came at night I did the same again. I did that day in, day out until I was sick of languages.

Um all die Fremdsprachen aufrechtzuerhalten, braucht er einen Plan:  um sechs Uhr aufzustehen, ein bisschen von Tadschikisch zu machen, dann um sieben  zum Turkmenischen zu wechseln, und so weiter. […] einen Monat vor dem Wettbewerb musste ich sehr entschlossen büffeln. Ich bin in dieser Zeit zwei Stunden früher als sonst aufgestanden und habe an einer Sprache nach der anderen gearbeitet, und wenn ich nachts zurückkam, machte ich wieder dasselbe. Ich habe das tagein, tagaus gemacht, bis ich von Sprachen satt war.

By utrzymać wszystkie języki, potrzebuje on planu: wstawanie o szóstej rano, studiowanie tadżyckiego , przejść na turkmeński i siódmej i tak dalej. […] miesiąc przed konkursem musiałem wkuwać bardzo skupiony. Wstawałem każdego ranka dwie godziny wcześniej niż zazwyczaj i pracowałem nad jednym językiem za drugim, a kiedy wróciłem nocą, robiłem znów to samo. Robiłem tak dzień w dzień, aż miałem języków powyżej uszu.

Exhausted started working, even though he was also „absolutely fed up with languages“. He read dictionaries, catechism, vocabularies, and literature of great variety. 

Erschöpft hat er angefangen zu arbeiten, obwohl er der Sprachen absolut überdrüßig war. Er hat Wörterbücher, Katechismus, Wortschatz und vielfältige Literatur gelesen.

Wykończony zaczął pracować, chociaż miał absolutnie dosyć języków. Czytał słowniki, katechizm, słownictwo i różnorodną literaturę.

I was living and breathing the language day in day out. I started thinking in it, and because I was working so much on it I even began dreaming in.

Ich habe die Sprache tagein, tagaus gelebt und geatmet. Ich habe angefangen, in ihr zu denken, und weil ich so viel gearbeitet habe, habe ich sogar angefangen, in ihr zu träumen.

Dzień w dzień żyłem językiem i oddychałem nim. Zacząłem myśleć w nim, a ponieważ pracowałem tak dużo, zacząłem nawet w nim śnić.

From: Erard, Michael: Babel no more. The search for the world’s most extraordinary language learners. 2012, New York.
Please note: the German and Polish translations are my own translations.  / Eigene Übersetzung ins Deutsche und Polnische.  / Własne tłumaczenie na niemiecki i polski.

 

The building of language has four large halls. Only those who have acquired listening, speaking, reading, and writing can declare themselves to be its dwellers. Those wanting to inhabit  these halls will have to overcome obstacles just as the mythological heroes did. Like Odysseus, they will have to defeat the Cyclopus of „I can’t remember it again“ and resist the siren’s song of „there is a program on TV.“ The cunning Greek was able to defeat every challenge through his desire for home – his motivation.

Die Konstruktion einer Sprache hat vier große Hallen. Nur diejenigen, die das Hören, Sprechen, Lesen und Schreiben erworben haben, dürfen meinen, dass sie die Bewohner dieses Sprachgebäudes sind. Diejenigen, die diese Hallen erst bewohnen möchten, müssen Hürden überspringen, so wie die mythologischen Heroen diese übersprungen haben. So wie Odysseus werden sie Zyklopen von „Ich kann das mir wieder nicht merken” besiegen und dem Gesang von Sirenen „Es gibt ein Programm im Fernsehen” Widerstand leisten müssen. Der schlaue Grieche war imstande, jeder Herausforderung durch seine Sehnsucht nah Zuhause – durch seine Motivation, gerecht zu werden.

Budynek języka ma cztery duże sale. Tylko ci, którzy nabyli słuchanie, mówienie, czytanie i pisanie mogą deklarować się jako jego mieszkańcy. Ci, którzy te hale chcą dopiero zamieszkać, będą musieli pokonać przeszkody, tak jak mitologiczni bohaterowie. Podobnie jak Odyseusz, będą musieli pokonać Cyklopa o nazwie „Znowu tego nie pamiętam” i oprzeć piosence syreny  „jest program w telewizji”. Sprytny Grek był w stanie pokonać każde wyzwanie przez jego pragnienie domu – jego motywację.

[….] a language learner’s success is primarily determined by motivation, perseverance, and diligence – and not by innate ability.

[….] Ein Sprachenlernererfolg wird durch Motivation, Ausdauer und Fleiß in erster Linie bestimmt – und nicht durch angeborene Fähigkeiten.

[…] Sukces uczących się języków zależy przede wszystkim od motywacji, wytrwałości i pracowitości – a nie od wrodzonej zdolność.

20140806_130255 (1).jpg

Does one need an aptitude to learn so many laguages? No, it is not necessary. Aside from mastery in the fine arts, success in learning anything is the result of genuine interest and amount of energy dedicated to it.

Muss man begabt sein, so viele Sprachen zu lernen? Nein, es ist nicht notwendig. Abgesehen von der Meisterschaft in den schönen Künsten, ist der Erfolg beim Lernen  das Ergebnis von echtem Interesse und  der Menge von Energie, die wir in das Lernen investiert hatten.

Czy potrzeba talentu, by przyswoi sobie tak wiele języków? Nie, to nie jest to konieczne. Oprócz mistrzostwo w sztukach pięknych, odniesienie sukcesu w nauce czegokolwiek jest wynikiem prawdziwego zainteresowania i ilości poświęconej energii

 My view is that knowing languages is part of the process of becoming a cultured person. […] Interest driven by motivation, perseverance, and diligence plays a determining role in one’s success in learning a new language.

Ich bin der Ansicht, dass Kennen von Sprachen ist ein Teil des Prozesses, eine kultivierte Person zu werden. […]  Das Interesse, das durch Motivation, Ausdauer und Fleiß getrieben wird, spielt eine entscheidende Rolle im  Lernerfolg einer neuen Sprache.

Moim zdaniem znajomość języków jest częścią procesu stawania się wyedukowaną osobą. […] Zainteresowanie, napędzane przez motywację, wytrwałość i pilność odgrywa znaczącą rolę w sukcesie nauki nowego języka.

I chose a carreer for myself quickly: I would make my living teaching languages. The next decision was a bit more difficult: which language would I teach? Latin was not a very sought-after commodity, and there were more French teachers then students in Budapest. English was the only sure and steady breadwinner. But I had to learn it first. Spurred on by the two incentives of necessity and thirst for knowledge, I worked out a method for language learning that I use to this day. […] I would like to emphasize my conviction that anybody would have reached the same results had they hit their books with the same curiosity  and stick-to-it-ness that I did in the spring of 1933, crouched at the end of my living room coach.   I started by intensively studying a novel by Galsworthy. Within a week, I was intuiting the text; after a month I understood it; and after two months I was having fun with it.

Ich wählte einen Karriereweg für mich schnell: Ich würde meinen Lebensunterhalt mit dem Sprachenunterricht verdienen. Die nächste Entscheidung war ein bisschen schwieriger: welche Sprache würde ich lehren? Latein war nicht eine sehr begehrte Ware, und es gab mehr Französisch Lehrer als Studenten in Budapest. Mit der englischen Sprache könnnte ich auf jeden Fall die Brötchen verdienen. Aber ich musste es erst erlernen. Angespornt von den beiden Anreizen der Notwendigkeit und des Wissensdurst, erarbeitete ich eine Methode des Sprachenlernens, die ich bis heute benutze. […] Ich möchte meine Überzeugung betonen, dass jeder gleiche Ergebnisse erreicht hätte, wenn er sich mit gleicher Neugier zu seinen Büchern hingesetzt und daran festgehängt hätte, so wie ich es im Frühjahr 1933, am Ende meiner Wohnzimmer-Couch, hockend, tat. Ich begann mit einem intensiven Studieren eines Romans von Galsworthy. Innerhalb von einer Woche habe ich den Text geahnt,  nach einem Monat habe ich ihn verstanden,  und nach zwei Monaten hatte ich viel Spaß damit.

Wybrałam dla siebie karierę szybko: Chciałbym zarabiać, nauczając języków. Kolejna decyzja była nieco trudniejsza: Jakiego języka będę nauczać? Łacina nie była bardzo poszukiwanym towarem, a w Budapeszcie było więcej nauczycieli francuskiego niż studentów. Angielskim mogłabym w każdym razie zarabiać na życie. Ale najpierw  musiałabym się go nauczyć się. Z konieczności i z pragnienia wiedzy, wypracowałam metodę nauki języków, której używam do dziś. […] Chciałabym podkreślić moje przekonanie, że każdy osiągnąłby te same wyniki, jeśli rzuciłby się na swoje książki z taką samą ciekawością i wytrwałością, jak ja wiosną 1933 roku, przykucnięta na końcu kanapy w  salonie. Zaczęłam od intensywnego studiowania powieść Galsworthy’ego. W ciągu tygodnia, wyczuwałam tekst, po miesiącu rozumiałam go, a  po dwóch miesiącach nieźle się przy nim bawiłam.

[…] I still have no pangs of conscience about having dared to teach a language on the basis of the Latin adage docendo discimus (we learn by teaching), treading just one or two lessons ahead of my students.  I hope that my energy and enthusiasm made up for what I lacked in linguistic knowledge. […] It was a strange game. The first week, I sweated blood. The secondo, I intuited what it was about. The third week, I greeted the birds In Portuguese.

[…] Ich habe immer noch keine Gewissensbisse, dass ich gewagt habe, eine Sprache auf Basis des lateinischen Sprichworts docendo discimus (wir lernen durch Lehren) zu lehren, indem ich einfach eine oder zwei Lektionen vor meinen Studenten  behandelt habe. Ich hoffe, dass meine Energie und Begeisterung für die fehlenden linguistischen Kenntnisse wiedergutmachten.[…] Es war ein seltsames Spiel. In der ersten Woche schwitzte ich Blut. In der zweiten ahnte ich die Bedeutung. In der dritten Woche begrüßte ich die Vögel  auf Portugiesisch.

[…]  Nadal nie mam wyrzutów sumienia, że odważył się nauczyć języka zgodnie z  łacińskim powiedzeniem docendo discimus (uczymy się przez nauczanie), zajmując jedną lub dwoma lekcjami, zanim moi studentami do nich doszli. Mam nadzieję, że moja energia i entuzjazm nadrobiły tam, gdzie brakowało mi wiedzy językowej. […] To była dziwna gra. W pierwszym tygodniu był to krwawy pot. Secondo, domyślałam się, o co chodzi. W trzecim tygodniu, przywitałam ptaki w języku portugalskim.

[…] I start working on another language, Polish. Classes were announced and students were invited to enroll. When I enrolled, I used a trick that I highly recommend to all my fellow linguaphiles who are serious about learning a language: sign up for a level much higher than what you are entitled to by your actual knowledge. Of the three levels available (beginner’s, intermediate, and advanced), I asked to be enrolled at the advanced level.When the instructor tried to ascertain my level of expertise, I replied, “Don’t bother. I don’t speak a word of Polish.”“Then why on Earth do you wish to attend an advanced course?” He was astonished.“Because those who know nothing must advance vigorously.”

[…] Ich habe angefangen, an einer anderen Sprache zu arbeiten, an Polnisch. Der Unterricht wurde angekündigt und Studenten wurden gebeten, sich anzumelden. Als ich  mich angemeldet habe, habe ich einen Trick benutzt, den ich allen meinen Linguistik- Kolleginnen, die ernsthaft eine Sprache lernen wollen,  empfehle: melde dich für ein Niveau deutlich höher als das Niveau, dem deine tatsächlichen Kenntnis entsprechen. Von den drei Niveaus zur Verfügung (Anfänger, Mittelstufe und Fortgeschrittene), fragte ich nach einem Kurs für Fortgeschritte. Wenn der  Lehrer versuchte, meine Kompetenzen zu schätzen, antwortete ich, „Keine Sorge. Ich kann kein Wort Polnisch sprechen.””Dann warum zum Teufel wollen Sie einen Fortgeschrittenenkurs besuchen?” – Er war erstaunt. „Weil diejenigen, die nichts wissen, müssen energisch voranschreiten .”

[…] Rozpoczynam pracę nad innym językiem, polskim. Zajęcia zostały ogłoszone, a studenci zostali poproszeni, by  się zapisać. Kiedy się zapisywałam, zastosowałam sztuczkę, którą gorąco polecam wszystkim moim kolegom lingwistom, którzy poważnie myślą o nauce języka: Zapisz się na poziomie znacznie wyższym niż ten, który odpowiada twojej wiedzy. Z trzech dostępnych poziomów (dla początkujących, średniozaawansowanych i zaawansowanych), poprosiłam o zapisanie na poziom zaawansowanym.Kiedy instruktor próbował sprawdzić mój poziom wiedzy, odpowiedziałem: „Proszę się nie przejmować. Nie mówię ani słowa po polsku.””To dlaczego do diabła chcesz uczestniczyć w zaawansowanym kursie?” – Był zdumiony. „Bo ci, którzy nic nie wiedzą, muszą iść na przód energicznie.”

One of the purposes of teaching Greek and Latin was for discipline. This mentality, based on having pupils cram grammar, suited very well the barracks’atmosphere of German boarding schools and the system of English public schools that often led to sadism. Is it by chance that the word discipline has a double meaning: „a field of study” and „orderly conduct”?

Eines der Ziele des griechischen und lateinischen Unterrichts war für Disziplin. Diese Mentalität, basierend auf dem Zwingen der Studenten, die Grammatik zu pauken, passte sehr gut zur Asmosphäre der Baracken der deutschen Internatschulen und zum System der englischen öffentlichen Schulen, die oft zum Sadismis führten. Ist das ein Zufall, dass das Wort Disziplin eine doppelte Bedeutung hat: „ein Feld der Studien „und „ordentliches Benehmen”?

Jednym z celów nauczania greki i łaciny była dyscyplina. Mentalność ta, oparta na konieczności wkuwania przez uczniów gramatyki, nadaje się bardzo dobrze do atmosfery baraków niemieckich szkół z internatem i systemu angielskich szkół publicznych, które często prowadziły do sadyzmu.Czy nie bez powodu słowo dyscyplina ma podwójne znaczenie: „pole studiów”i „porządne zachowanie”?

The sense of achievement sweetens the joy of work and makes up for the boredom of effort. It incorporates the most interesting thing in the world even into an indifferent text. You wonder what is it? Our own selves. It was me myself who gleaned the word and me myself who deciphered the meaning of the sentence. It deserves some subconscious self-recognition, a secret little self-congratulation. You are compensated for your invested work, and you have the motivation for further activity right away. It is proven that by experience that initial dynamism is a good way to start reading in a foreign language, since a habit can be made of it like every other human activity. The main thing is to not get discouraged by the unfriendly medium of the foreign langauge text.

Das Erfolgserlebnis versüßt die Freude des Schaffens und kompensiert die Langeweile der Anstrengung. Es impliziert die interessantesten Sache der Welt sogar in einen bedeutungslosen Text. Sie fragen sich, was ist das? Unser selbst. Das war ich selbst, die das Wort in Erfahrung brachte  und ich selbst, die die Bedeutung des Satzes entziffert hat. Es verdient eine unterbewusste Selbsterkenntnis , ein einen heimlichen Eigenlob. Dann wirst du für die investierte Arbeit kompensiert, und du hast sofort die Motivation für weitere Aktivitäten. Erfahrungen haben bewiesen, dass  anfänglichedie Dynamik ein guter Weg ist, um in einer Fremdsprache zu lesen beginnen, da eine Angewohnheit dadurch entstehen kann, so wie bei jeder anderen menschlichen Aktivität. Die Hauptsache ist, sich nicht von dem unfreundlichen Medium des fremdsprachigen Textes entmutigen zu lassen.

Poczucie osiągnięcia osładza radość pracy i sprawia, że nuda wysiłku zostanie zrekompensowana. Zawiera to najbardziej interesującą rzeczą na świecie, nawet w obojętnym tekście. Zastanawiasz się, co to jest? Nasze własne ja. To ja sam, który otrzymuje słowa i ja sam, który rozszyfrowuje znaczenie zdań. To zasługuje na podświadome samouznanie i potajemne gratulacje przed samym  sobą. Jesteś zrekompensowany za zainwestowaną pracy i masz od razu motywację do dalszego działania. Udowodniono z doświadczenia, że początkowa dynamika jest dobrym sposobem, aby rozpocząć czytanie w języku obcym, ponieważ przez to może powstać nawyk, jak z każdy innej działalności człowieka. Najważniejsze jest to, aby nie zniechęcać się przez nieprzyjazny tekst w obcym języku.

Who hasn’t felt a mild shiver when throwing oneself into the cool waters of a lake? Who hasn’t  desired to climb back the sunlit sand? And who hasn’t been happy after a minute or two, after getting used to the cold of the water, for resisting the temptation? An interesting foreign language text should help the „swimmer” over the initial aversion and discouragement of reading.

Wer hat nicht einen leichten Schauder gefühlt, wenn man sich in das kühle Wasser eines Sees geworfen hat? Wer hat sich nicht gewünscht, im sonnigen Sand zu klettern? Und wer nicht glücklich war, nachdem er sich an das kalte Wasser gewöhnt hat, weil er der Versuchung Widerstand geleistet hat? Ein interessanter fremdsprachiger Text sollte den „Schwimmer” helfen, die anfängliche Abneigung und Entmutigung des Lesens hinwegzukommen.

Kto nie poczuł łagodnego dreszczu podczas rzucenia się w chłodne wody jeziora? Kto nie chciałby się wspinać w słonecznym piasku? A kto nie był zadowolony po minucie lub dwóch, bo przyzwyczaił się do zimnej wody, opierając się pokusie? Interesujący tekst języka obcego powinno pomóc „pływakom” przezwyciężyć początkową awersję i zniechęcenie czytania.

From: Lomb, Kato: Polyglot. How Ilearn languages. 2008 by Scott Alkire.
Please note: This is the own translation into German und Polish. /  Eigene Übersetzungen aus dem Englischen. / Własne tłumaczenia z angielskiego.

Gretchen Rubin & „The Happines Project”

            Suche nach Perfektion in Gretchen Rubins „Das Happines-Projekt”

Die amerikanische Schriftstellerin, Gretchen Rubin, hat auf der Suche nach PERFEKTION  ein Konzept entwickelt, das als „Happines Projekt” bekannt ist. Sie ist ein Vorbild und eine Inspiration für mich. Warum?  Weil sie ihren guten Job als Anwältin aufgegeben hat, um ihrer Passion nachzugehen: „Ich war Schriftstellerin, nachdem ich als Anwältin angefangen habe.” Gretchen Rubin ist der Meinung, dass man seine Ziele und Perfektion erreicht, indem man kleine Vorsätze fasst, und diese einhält. Diese Vorsätze werden nach einiger Zeit zur Gewohneit, uns somit werden wir uns nicht mehr zwingen müssen, um ins Fitnessstudio zu gehen, eine Fremdsprache jeden Tag zu lernen, sofort  E-Mails beantworten, unangenehme Aufgaben sofort erledigen, oder beispielsweise gesund zu essen. Die Schriftstellerin hat eine Liste vorbereitet, auf der neue Vorsätze für jeden Monat standen. Am Ende des Jahres soll sie eine Zusammenfassung für alle Freunde und Familie parat haben, mit der jeder überprüfen könnte, ob sie ihre Ziele erreicht hat und ob sie dadurch  tatsächlich glücklicher und  perfekter ist. Für Euch habe ich zwar keine Liste mit meinen Vorsätzen vorbereitet, aber stattdessen die inspirirenden Zitate aus dem Buch.

            Pursuing perfection in „The Happiness Project” of Gretchen Rubin.

Gretchen Rubin is for sure one of the most inspiring people. She had quitted her career as a lawyer and decided to be a writer, because writing and reading are her passion. She claims, that one can do things well, only if he likes doing that!  In Rubin’s opinion you can reach the perfection and reach your  own goals if you make resulutions, that lead slowly to the perfection. Researches show, that there are 21 days needed, to make something to your habit.  Also Rubin gave herself one year to be a better and happier woman, while she has one year to follow her resulutions…

Irgendwie hatte ich immer damit gerechnet, dass ich einmal über mich hinauswachsen würde. Konkret hiess das, dass ich eines Tages damit aufhören wuerde, mir die Haare aufzudrehen, die ganze Zeit in Turnschuhen herumzulaufen und jeden Tag das Gleiche zu essen. Ich würde nie mehr den Geburtstag meiner Freunde vergessen, würde lernen, mit Photoshop umzugehen, und meiner Tochter verbieten, während des Frühstücks fernzusehen. Ich würde Shakespeare lesen, mehr lachen und Spaß haben, höflicher sein, häufiger ins Museim gehen und keine Angst mehr vor dem Autofahren haben.

I’d always vaguely expected to outgrow my limitations. One day, I’d stop twisting my hair, and wearing running shoes all the time, and eating exactly the same food every day.  I’d remember my friends’ birthdays, I’d learnt Photoshop. I wouldn’t let my daughter watch TV during breakfast. I’d read Shakespeare. I’d spend more time laughing and having fun, I’d be more polite,  I’d visit museums more often, I woudn’t be scared to drive.

Auch wenn ich nie die Perfektion erreichte, nach der ich so ehrgeizig gestrebt hatte, sondern weit hinter meinen  Erwartungen zurückblieb, so war ich doch aufgrund meiner Bemühungen ein besserer und glücklicher Mensch, als ich es ohne diesen Versuch gewesen wäre.  Benjamin Franklin

On the whole, though I never arrived at the perfection I had been so ambitious of obtaining, but fell far short of it, yet as I was, by the endeavor, a better and a happier man than I otherwise should have been had I not attempted it.

Dieses Ziel, perfekt zu sein, war entmutigend, weil es mich sehr viel mentale Disziplin und Selbstkontrolle kostete, meinen Vorsätzen treu zu bleiben – ganz zu schweigen von dem Zeitaufwand.

This goal of perfection was was daunting, because following my resolutions took a huge amaunt of mental discipline and self-control – not to mention, it took a lot of time.

Ich wollte auch damit aufhören, so kritisch, beurteilend, und pingelig zu sein. Meine Eltern legten viel Wert darauf, positiv und enthusiastisch zu sein, was sie auch in ihrer Erziehung ermittelten. Das ging so weit, dass meine Schwester und ich uns manchmal beklagten, sie würden von uns verlangen”unecht” zu sein. Inzwischen bewundere ich, das meine Eltern darauf bestanden, Sarkasmus und sinnlose Negativität zu verbannen, damit in unserem Haus eine heitere Atmosphäre herrschte. Als Möglichkeit, mir dabei zu helfen, heiter und fröhlich zu bleibem, beschloss ich, mich dazu zu zwingen, nicht an Themen zu denken, die mich ärgerlich oder reizbar machten.

Also, I wanted to stop beeing so citicial, so judgmental, and finicky. When I was growing up, my parents placed a lot of emphasis on beeing positive and enthusiastic – to the point that my sister and I sometimes complained that they wanted us to be „fake”.Now I’d grown to admire my parents’ insistence on banning sarcasm and pointless negativity; it made for a much nicer household atmosphere. Finally, as a way to help myself stay serene and cheerful, I resolved to discipline myself to direct my thoughts aay from subjects that make me angry or irritbale.

Ich habe nun fünfundfünfizg Jahre damit verbracht, Vorsätze zu fassen; habe fast seit dem frühesten Zeitpunkt, an den ich mich erinnern kann, Pläne für ein besseres Leben geschmiedet. Ich habe nichts getan. So ist es dringend notwendig, etwas zu tun, denn die Zeit, es zu tun, ist zu kurz. O Gott, gewahre mir, dass ich die richtigen Vorsätze fasse und mich an sie halte. Samuel Jahnson 450

I have now spent fifty-five years in resolving; having, from the earliest time almost that I can remember, beeing forming schemes of a better life. I have done nothing. The need of doing, therefore, is pressing, since the time of doing is short. O God, grant me to resolve alright, and keep my resolutions. Samuel Jahnson

Mein ehrgeizigstes Projekt für den Monat war das Schreiben eines Romans. In dreißig Tagen. Ich habe nie den Drang verspürt, einen Marathon zu laufen oder Berge zu besteigen, doch der Gedanke, innerhalb eines Monats einen Roman zu vollenden, erfüllte mich mit demselben Verlangen nach dem aufregenden Gefühl, eine große Leistung zu vollbringen. Ich wollte herausfinden, ob ich dazu in der Lage war. […] Du fängst ohne jede Vorbereitung an, du bearbeitest es nicht, und wenn du 1667 Wörter pro Tag schreibst, hast du in dreißig Tagen einen Roman von fünfzigtausend Wörtern. […] Das ist genau die Länge von „Der Fänger im Roggen” und „Der große Gatsby”. 362

My most ambitious project for the month was to write a novel. In thirty days. I’d never had the urge to run marathons or climb mountains, but the thought of completing a novel in a month filled me with the same kind of lust for the thrill of exertion. I wanted to find out whether I could do it. […] You start without any prepration , you don’t edit yourself, and by writing 1,667 words a day, you write a fifty -thousand-word novel in thirty days. […] That’s as long as „The Catcher in the Rye” or „The Great Gatsby”.

Da die Arbeit so entscheidend für das Glück ist, kann es sein, dass sich das Happiness Projekt eines anderen sehr wohl  darauf konzentriert, die richtige Arbeit auszuwählen.113/487!!! Ich jedoch hatte auf der Suche nach dem Glück bereits eine große Veränderung meiner Berufslaufbahn hinnter mir. Ich hatte als Juristin begonnen und mir dabei viel Erfahrung eworben. Doch als mein Referendariat bei Justice O’Connor auslief, war mir nicht klar, in welchem Bereich ich als Nächstes arbeiten wollte. In dieser Zeit besuchte ich eine Freundin, die gerade eine Ausbildung machte, und entdeckte eine Menge dicker Lehrbucher, die in ihrem Wohnzimmer herumlagen. „Musst du das alles für dein Studium lesen?”, fragte ich und blatterte die dicht bedrückt, langweilig aussehenden Seiten durch. „Ja”, erwiderte sie, „aber solche Dinge lese ich sowiesieso  in meiner Freizeit.” Aus irgendeinem Grund erregte diese locker dahingeworfene Antwort meine Aufmerksamkeit. Was tat ich denn in meiner Freizeit?, überlegte ich. Sosehr ich die Juristerei auch mochte, verschwendete ich nicht mehr Zeit auf juristische Belangeals unbedingt erforderlich. Aus Spaß schrieb ich damals ein Buch [..], und mir kam der Gedanke, dass ich vielleicht  damit meinen Lebensunterhalt verdienen konnte. In den nächsten Monaten gewann ich die Überzeugung, dass ich genau das tun wollte. Ich bin ein sehr ehrgeiziger, konkurrenzbetonter Mensch, und es war nicht einfach, der Juristerei den Rücken zukehren und noch einmal ganz von vorne anzufangen. Die Chefredakteurin von The Yale Law Journal zu sein, einen Preis für juritische Schriften erhalten zu haben – diese Dinge zählten in der Welt des Rechts sehr viel. Aber außerhalb der Juristerei spielten sie keine Rolle. Doch mein Ehrgeiz trug auch zu dem Entschluss bei, nicht mehr als Juristin zu arbeiten, denn ich war zu der Überzeugung gelangt, dass Leidenschaft ein entscheidender Faktor für den beruflichen Erfolg ist. Menschen, die ihre Arbeit lieben, gehen ihr mit einer Intensität und Begeisterung nach, die mit bloßer Sorgfalt nicht zu vergleichen ist. Ich beobachtete das beispielsweise bei meinen Kollegen beim Obersten Gerichtshof: sie lasen die Fachzeitschriften mit Vergnügen, unterhielten sich während des Mittagessens über ihre Fälle und fühlten sich angespornt durch ihre Bemühungen.  Ich nicht. Begeisterung ist nachweislich wichtiger für die Beherrchung einer Sache als angeborenes Talent, denn das wichtigste Element bei der Entwicklung von Kompetenz ist die Bereitschaft, sich ihr voll und ganz zu widmen.

Happiness is a critical factor for work, and work is a critical factor for happiness. […] Because work is so crucial to happiness, another person’shappiness project might well focus on choosing the right work. I, hovever, had already been through a major happiness quest career shift. I’d started out in law, and I’d had a great experience. But when my clerkship with Justice O’Connor drew to a close, I couldn’t figure out what job I wanted next. During this time, I visited the apartment of a friend who was in graduate school studying education, and I noticed several thick textbooks lying around her living room. „Is it what they make you read for your program?” I asked, idly flipping through the dense, dull pages. „Yes”, she said, „but that’s what I read in my spare time, anyhow.” For some reason, that casual answer shocked me to attention. What did I do in my spare time? I asked myself. As much as I liked clerking, I never spent one second more on legal subjects than I had to. For fun, I was writing a book […], and it occured to me that perhaps I could write books for a living. Over the next severl months, I became convinced that that was what I wanted to do. I am a very ambitious, competitive person, and it was wrenching to walk away from my legal credentials and start my career over from the beginning. Being editor in chief of the Yale Law Journal, winning a legal writing prize – inside the world of law, these credentials mattered a lot. Outside the world of law, they didn’t matter at all. My ambition, however, was also a factor in leaving the law. I’d become convinced that passion was a critical a critical factor in professional success. People who work their work bring an intensity and enthusiasm that’s impossible to match through sheer diligence. I could see that in my co-clerks at the Sumpreme Court: they reas law journals for fun, they talked about cases during their lunch hours, they felt energized by their efforts. I didn’t.  Enthusiasm is more important to mastery than innate ability, it turns out, because the single most important element in developing an expertise is your willingness to practise.

 

Was das Fake Food anblangt, bin ich wie Samuel Johnson, der einmal gesagt hat:  „Abstinenz ist für  mich so einfach, wie Maßhalten schwierig sein würde.”

When it comes to the fake food, I’m like Samuel Jahnson who remakred, „Abstinence is as easy to me as temperance would be difficult.”

Mein wöchentlicher Lateinuntetticht bereitet mir riesigen Spaß. Seit vier Wochen treffe ich mich nun mit mit anderen Lateinfans, um Latein vom Blatt zu übersetzen, die Grammatik zu wiederholen und Konversation auf Lateinisch  zu üben. Auf der Highschool hatte ich mein Interesse an Latein entdeckt, doch bis jetzt nie die Gelegenheit gehabt, mich weiterhin damit zu beschäftigen. Deshalb bin ich jetzt sehr glücklich.

My weekly Latin class is a whole lot of fun for me. I have been meeting for for four years now with a few other individuals to sight-read Latin, review grammar, and talk about whatever comes up in conversation. I fell in love with the Latin language in high school and never hd opportunity to pursue further study until now. And that has made me very, very happy.

 

Ich hatte bemerkt, dass viele der kreativsten Menschen Besitzer von Sammelalben, Inspirations-Pinnwänden oder anderen Dingen sind. Die Chareographin und Balletmeisterin Twyla Tharp zum Beispiel widmet jedem Projekt, das sie anpackt, eine Kiste und füllt sie, während sie an einem Ballet arbeitet, mit dem Material, das sie inspiriert hat. Eine Möglichkeit zu haben, Informationen aufzubewahren, hält gute Ideen am Leben und lässt unerwartete Parallelen zu anderen Dingen erkennen.

I’d noticed that many of the most creative people are inveterate keepers of scrapbooks, inspiration boards, or other magpie creations. Twyla Tharp, for example, dedicates a file box to every project she begins, and as she works on the dance, she fills the box with the material that inspired her. Keeping some kind of physical way of preserving information keeps good ideas vivid and creates unexpected juxtapositions.

Etwas, das am Leben in New York gut und gleichzeitig schlecht ist, ist das Gefühl, dass ich hier so viel unternehmen könnte  – ins Ballet gehen, mir ein Stück am Brodway ansehen, einen Kurs in Graphikdesign besuchen, in Williamsburg einkaufen und im Astoria essen gehen. […] In New York City kennte ich so viel Spass haben, wenn ich nur die Geistesgröße besitzen würde, die Möglichkeiten zu nutzen.

One thing that’s both god and bad about living in New York City is the sense that I could be doing so much  – going to the ballet, going to an off-off Broadway play, taking a graphic design class, shopping in Williamsburg, eating in Astoria. […] Fun abounded in New York City, if I only had the largeness of spirit to tap into it.

Ich durchlaufe gerade eine Zeit großer  Veränderung, und wie immer macht das nachdenklich. Und ich erkenne, dass ich nie ein Astronaut sein werde. Ich werde nie wissen, wie es ist, jemand anderes zu sein, ein anderes Leben zu leben. Wie Sie sagen, die Welt ist so komplex, und ich  rage mich, ob ich mir einiges entgehen lasse.Ich werde nie ein F-1-Rennfahrer sein, nie ein Supermodel. Ich werde nie wissen, wie es ist, im Krieg zu kämpfen, Tänzer auf einem Kreuztfahrtschiff zu sein oder ein Mitarbeiter im Casino von Las Vegas.

I am currently going through a period of major change , and as always, they make you think. And I realize, I willl never be an astronaut. I will never know what it’s like to be someone else, live a  different life. Like you say, the world is so big, and I wonder if I’m missing out. I will never be an F-1 racer. I will never be  supermodel. I will never know what it’s like to fight in a war. To be a dancer on a cruise ship. To be a dealer in Las Vegas.

Mehr in:

Rubin, Gretchen: Das Happiness-Projekt. Oder: Wie ich ein Jahr damit verbrachte, mich um meine Freunde zu kummern, den Kleiderschrank auszumisten, Philisophen zu lesen und uberhaupt mehr Freude am Leben zu haben. Frankfurt am Main, 2010. Fischer Verlag.

More in:

Rubin, Gretchen: The Happiness Project. Or, why I spent a year trying to sing in the morning, clean my closets, fight right, read Aristotle, and generally have more fun. New York, 2009. Harper Collins.

 

 

 

PERFEKCJA PERFECTION PERFEKTION – Life of Heinrich Schliemann

                                            THE  DREAM OF TROY  of Alexander Stoll

There is no other book that would motivate me more to chase my dreams than „Der Traum von Troja” („The dream of Troy”) of Alexander Heinrich Stoll. It is about the life of Heinrich Schliemann, whose goal was to discover the Troy. We read about his determination to reach his goal and we get to know his methods, with which he has learnt about 13 languages on his own („methods of Schliemann”). The book is perfect for prospective polyglots! I collected for you a couple of my favourite quotations from the original, from German and from Polish translation. I hope, the quotations will motivate also you – when it comes to studying new languages, getting best notes at school, promotion, loosing of weight or whatever your goals are.

This is the story of – in my opinion – the most ambitious man in the history.

20160131_143401

                                 „Der Traum von Troja”  Heinrich Alexander Stoll

Nur schade, dass wir nicht gleich los können. Wir sind noch zu jung, und da lassen sie uns doch nicht. Ich muss ja auch erst Griechisch lernen. Die Hauptsache ist, sagt Vater, dass man das Ziel nicht aus dem Auge lässt. Und dann darf man man die Hoffnung nicht verlieren […] Wir begehren aber, dass euer jeglicher denselben Fleiß beweise, die Hoffnung festzuhalten bis ans Ende, welche wir haben als einen festen und sicheren Anker unserer Seele.

Von Ostern ab wird er wirklich Griechisch lernen, und das ist dann endlich die erste Stufe auf der goldenen Leiter, die geradewegs auf den lichtstrahlenden Olympos führt.

Zehn Jahre brauchte Zeus zu seinem Sieg über die Titanen. Zehn Jahre kämpften die Griechen, um Troja in den Staub zu werfen.

Das ist sehr traurig, denn der Junge hat gute Anlagen und einen eisernen Willen, aber wer lernen will, muss dafür bezahlen.

Aber man stirbt nicht so leicht, mag der Schlagauch noch so hart sein.[…] Wer nicht geschunden wird, wird auch icht erzogen.

Aber wenn man nicht drüberweg fliegen kann, muss man eben durch den Berg hindurch. Vielleicht erstickt man nicht drin, vielleicht scheint auf der anderen Seite doch noch die Sonne Homers.

Muss er denn nicht durch Arbeit sein Glück festhalten? Muss er sich nicht Minnas würdig erweisen? Also beginnt er ohne Verzug diese Ersparnisse anzulegen, sie in Bildung und Wissen umzusetzten. Denn im Grunde ist ja die in Rostock erlernte doppelte Buchführung das einige, ws er kann. Nun lernt er zunächst Deutsch (denn in Fürstenmberg wie in Rostock sprach man fast nur Platt […]), dann Schönschreiben in zwanzig Lektionen bei dem berühmten Brüsseler Kalligraphen Magnee, dann Holländisch. Dann kommt als erste richtige Fremdsprache das Englische an die Reihe, das für einen strebsamen jungen unentbehrlich ist.

So, wie andere Leute eine Sprache lernen, kann er es nich tun. Unmöglich, sich hinzusetzten und ein Jahr lang oder zwei wöchentlich ein paar Lektionen zu nehmen! So viel Zeit lässt ihm die verzehrende Ungeduld nicht, die ihn vorwärts jagt. Nicht nur Geld muss gesparrt werden – für das Lernen -, sondern auch Zeit, um noch mehr und anderes lernen zu können.

Es gilt also eine neue Methode des Sprachenlernens zu finden, eine Schliemann-Methode sozusagen, und nach kurzer Unsicherheit, nach einigem Tasten hat er sie. Man liest sehr viel laut in der zu erlernenden Sprache, um den richtigen Tonfall nicht nur mit dem Munde, sondern auch mit dem Ohr zu erfassen. Rein grammatische Übersetzungsarbeiten sind gänzlich überflüssig. An ihre Stelle treten freie Ausarbeitungen über irgendwelche interessierende Themen oder auch ein erdachtes Gespräch. Diese Ausarbeitungen verbessert man unter Anleitung des Lehrers, der täglich eine Stunde geben muß. Dann lernt man abends die korrigierte Ausarbeitung auswendig und sagt sie am folgenden Tag dem Lehrer auf, der dabei die Mängel der Aussprache verbessert. Das ist alles, und auf diese Weise kann man mühelos in fünf bis sechs Monaten jede Sprache geläufig erlernen. Diese Methode dünkt ihren Erfinder unübertrefflich. Er schwört auf sie und kann es nicht fassen, wenn ein Kamerad keine Erfolge damit erzielt.

Natürlich gestattet die Methode sinnvolle Abweichungen und Zusätze. Wenn Schliemann an jedem Sonntag zweimal in die englische Kirche von Amsterdam geht, so tut er das keineswegs aus einer vielleicht plötzlich erwachten Frömmigkeit. Nichts liegt ihm ferner als sie. Aber dort wird ein wundervolles, vor Reinheit geradezu klirrendes Oxford-Englisch gesprochen, und im Hören der Predigt spricht der andachtlose Andächtige jedes Wort leise nach.

Wieviel kostbare Zeit schenkt diese stumpfsinnige, reinmechanische Tätigkeit noch zu den sechsunddreißg Gulden Gehalt! Wenn man nicht gerade durch doe belebte Kalverstraat muß, kann man im Gehen getrost lesen und auswendig lernen, selbst bei Regen und Schnee (!!!), und wenn das Wetter zu schlecht ist und die Menschen und Fahrzeuge zu viele werden,  kann man sich wenigstens das Gelernte und Gelesene hersagen. Und wie vortrefflich ist es eingerichtet, dass die meisten Kaufleute sich eine Ehre daraus machen, die Boten erst einmal eine Weile warten zu lassen, und bei der Post gar ist das Warten unausbleiblich. Jede Minute wird, genauso wie jeder Cent, Werkzeug der Weiterbildung.

Sobald im ersten Monat die Grundpfeiler des Englischen gelegt sind, kann man wieder einen Schritt vorwärts machen. Jeder Trödler hat für ein paar Stuiver oder Kwartjes alte englische Bücher feil.

Schliemann kauft den Berühmten „Vicar of Wakefield” und „Ivanhoe” und dank seiner Methode kann er bald Mister Thompson und Mister Taylor , die Lehrer, in die tiefste Verblüffung versetzen, indem er ihnen jeden Tag zwanzig Seiten englischer Prosa vordeklamiert, die er nachts und während der Arbeit auswendig gelernt hat.Und noch ist kein Jahr vergangen, als diese Lehrer ihm sagen: Es hat keinen Zweck mehr, dass Sie Stunden nehmen. Sie beherrschen die englische Sprache genauso gut wie wir.”

Viele Menschen würden nun auf ihren Lorbeeren schlafen oder wenigstens eine Pause einlegen, um sich auszuruhen und sich stillvergnügt des Geschaffenen zu freuen. Am Tage, nachdem er das Englische beendet hat, beginnt Heinrich Schliemann mit dem Französischen. (!!!) Die Methode bleibt, als bewährt, die gleiche. […] Aber der literarische Wert der Bücher ist Schliemann mehr als gleichgültig, denn ihm kommt es einzig auf die Sprache an.

Sie irren sich. Ich lese weder Indianerbücher noch Liebesromane. Ich habe meine ganze freie Zeit darauf  verwandt, Englisch und Französich zu lernen. […]Was sie nötig haben und nicht an jeder Ecke finden, sind Männer mit Sprachkenntnissen. Bitte, prüfen Sie mich. Jetzt spreche ich vier Sprachen: Deutsch, Holländich, Englisch und Französisch.

Die nächsten Tage verbringt er mit Suchen in anderen Amsterdamer Handelshäusern und mit Briefeschreiben, und da sich nicht gleich etwas Geeignetes findet, lernt er zunächst einmal Italienisch, Spanish und Portugiesisch. (!!!) Da er nun vierundzwanzig Stunden des Tages zu seiner ungestörten Verfügung hat und da er zudem die Grundlage der romanischen Sprachen beseitzt, braucht er nicht mehr als sechs Wochen für jede dieser Sprachen.

Den Himmel mögen Phantasten und Schwärmer erobern. Doch nein, fährt es ihm mit einem mal durch den Sinn – das ist ja Unsinn, das will ich ja gar nicht. Ich will doch etws ganz anderes, will nicht reich werden um der Macht und des Teppichs und des Silbers und der Gemälde willen. Ich will den Reichtum ja nur als Mitteil zu einem höheren Zweck. Schön und gut, die Indigoplantage an Schröders Wand. Die soll haben, wer will. Ich will ja Troja, und das Haus des Priamos ist tausendmal schöner als alle Schätze Indiens, die doch immer nur einem gehören oder dem andern – Troja aber und Homer der ganzen Welt.

„Zu ärgerlich”, sagt Schröder. „Dass diese Moskowiter nicht anständig Englisch lernen können!” „Oder: dass wir nicht anständig Russisch lernen!” entgegnet Schliemann. Schröder lacht. „Mein lieber Schliemann, auf einen so verrückten Gedanken können auch bloß Sie verfallen! Das Rusische hat noch keiner gelernt, und dazu ist es auch viel zu schwer.”

In Schliemann aber bohrt ein Wurm: Warum soll man nicht trotz allem, was dagegen spricht, Russisch lernen können? Ein Mann, der zwei Sprachen versteht, ist zwei Männer wert: dieses Wort Napoleons fällt ihn ein. Ein Mann, der das schwere und allgemein unbekannte Russisch kann, wird folgerichtig den Wert von dreien  haben. Dazu dann die sieben bisherigen, gibt zehn Männer. Alles möglich zu machen, auch das unmöglich Scheinende, ist das Sprungbrett zum Größten. Es wäre doch gelacht, wenn man sieben Sprachen gelernt hätte und von der achten versagen sollte!

Mit diesen Büchern unter dem Arm begibt er sich zum russisschen Konsul Tannenberg, der aber das Ansinnen, Unterricht zu erteilen, beleidigt und empört ablehnt. Keineswegs entmutigt, beginnt Schliemann auf eigene Faust das Studium dieser neuen Sprache, zu der er in den bereits beherrschten keine Anlogien, sei es in der Wortbildung, sei es im Aufbau der Grammatik, findet, und das macht das Unternehmen entschieden schwerer.

Aber man hat ja Telemach, den man im französischen Original auswendig kann und ebenso in einigen anderen Sprachen. Er bietet den Schlüssel  für die Tür dieses verschlossenen Reiches.

„Ich bin dabei, eine Sprache zu lernen, und brauche jemanden, der mir dabei zuhört.” […] „Vom Russischen verstehe ich kein Wort.” […] „Ich verlange ja gar nicht, dass sie ein Wort verstehen. Sie sollen nur zuhören.”  […] Merkwürdig, dass es so schwer ist, einen Menschen zu finden, der nichts tun soll und dafür noch Geld bekommt.

Nicht morgen! Heute!! Nicht dort! Hier!! Nicht ungefähr! Genau!! Nicht bei Gelegenheit! Jetzt!!

Aber Ruhe?! Ausgeschlossen. Nachholen muss er, nicht allein die verlorenen Jahre, sondern auch manches andere, und darum gönnt er weder sich noch den anderen Ruhe.

Ein Traum ist vernichtet, in einem jähen glühenden Augenblick, wie einst in einem Augenblick Pompeji unterging und Troja in Asche sank. Wenige Tage vor der Ankunft des Briefes aus Russland hat Minna Meincke geheirtatet.

Nein. Nein! Nun gerade. Ich werde sie meistern, komme, was da wolle, und wenn die ganze Welt sich gegen mich stellte. Ich werde Troja ausgraben.

„Wenn ich bloß an die Eisenbahnen denke! […] Und man kann die Zeit mit viel mehr Ruhe ausnützen, als es in den Postwgen auf den schlechten Straßen möglich ist. Auf diese Weise komme ich wenigstens dazu, die Literaturen der verschiedenen Völker zu lesen. Zu Hause langt es doch nie recht dafür. Kennen sie Dante? Die Göttliche Komödie?” „Aber Schliemann, was denken sie! Erstens kann ich kein Wort Itlienisch, und solche Dinge taugen nun mal nichts in Übersetzung, und zweitens sollten Sie noch aus Amsterdam wissen, das ich für Verse nicht das geringste übrig habe.”  „[…] Aber Dante gehört nun einmal zu dem, was man kennen muss. Nur müsste man vor der Lektüre die Geschichte der Zeiten gründlich studieren, um nicht dauernd über unbekannte Namen und unverstandene Anspielungen zu stolpern.”

„Verzeihen Sie eine vielleicht zu persönliche Frage, Schliemann – sind Sie eigentlich glücklich?”  „Was heißt glücklich? Ich freue mich, dass ich mein Ziel nicht aus dem Auge verliere.

In St. Petersburg geht es mit frischen Kräften und neuem Tatendrang an die Arbeit.

1856 geht der Krieg zu Ende […]. Das ist der erste Schritt in das neue Leben, das das jetzige, zur Last gewordene, ablösen soll. Mit einemmal hat der Großkaufmann, der keine  freie Minuta hatte, viel Zeit zur Verfügung: Er lernt Neugriechisch. Nach seiner Methode natürlich, mit einer neugriechischen Ausgabe von „Paul et Virginie”, Wort für Wort mit dem französischen Original vergleichend, um das lästige Blättern im Wörterbuch zu ersparen. Nachdem er sich in den üblichen sechs Wochen das Neugriechische zu eigen gemacht hat, beginnt das Studium jener Sprache, nach der sich der Knabe sehnte, über deren Wohllaut der Jüngling weinte, an deren Erlernung der Mann manchmal gezweifelt hatte: des Altgriechischen. 

Ich schreibe Dir, lieber Onkel, in der Sprache meiner Gedanken und Träume. Glauben Sie mir, immer, in meinen schwersten Stunden, hatte ich die göttlichen Hexameter, den Klang der Verse des Sophokles im Ohr.

Seine Frau, seinen elfjährigen Sohn sieht er kaum. In der kargen Ruhepause am Abend sitzt er in seinem Arbeitszimmer und treibt Griechisch, und der Sonntag ist vom Morgengrauen bis tief in die Nacht seiner Sehnsucht gewidmet. Heft um Heft füllt sich mit Sätzen, die nur Übungssätze sein sollen und doch  voll von tiefen Erkenntnissen und Bekenntnissen sind. […] Ich will nach Griechenland. Dort will ich leben. Wie ist es nur möglich, dass es eine so herrliche Sprache gibt.

„Sprich, Sophia”, bittet er, „das Griechsche ist die schönste Sprache der Welt, es ist ja die Sprache der Götter. Auf unserer Hochzeitsreise wollen wir nur griechich miteinander sprechen, aber dann beginnst du zu lernen. In vier Jahren wirst du vier fremde Sprachen können. Ich werde mein ganzes Leben lang dein Lehrer sein. In nächsten Jahr graben wir Troja aus.”

Nur Schliemann lächelt siegesfroh: er hat es ja schon vor Jahren gewusst, als er über die Peloponnes reiste, dass er eines Tages diese Gräber finden würde. Glaube versetzt Berge, und Glaube macht auch das Unmögliche möglich.

Quelle: Stoll, Heinrich Alexander: Der Traum von Troja. Lebensroman Heinrich Schliemanns. Leipzig 1983. Mitteldeutscher Verlag Halle.

 

♦ ♦ ♦

                                „Sen o Troi” – Heinrich Alexander Stoll

Żadna książka nie motywuje mnie tak jak ta, by dążyć do spełnienia marzeń! Czytałam ją przynajmniej z dziesięć razy, i sięgam po wybrane cytaty za każdym razem, gdy brak mi motywacji, by realizować swoje cele. Mam nadzieję, że będą motywowały i Was, niezależnie czy Waszym celem jest nauka nowego języka, najlepsze oceny w szkole, awans, spadek wagi czy inne wyznaczone cele. Książka opowiada o życiu Henryka Schliemanna, który postanowił odkopać Troję gdy podrośnie. Obserwujemy, jak całe życie dąży do spełnienia tego postanowienia. By dokonać tego celu, musi dokonać innych – wydawałoby się niemożliwych rzeczy – m.in. osiągnąć bogactwo, stać się osobą wykształconą, mimo braku środków na edukację. A przy okazji uczy się sam około 13 języków obcych! Polecam książkę zwłaszcza tym, których pasją jest nauka języków obcych. Opisane są w niej szczegółowo metody, jakimi Schliemann nauczył się tak wielu języków, tzw. „metody schliemannowskie”. Dla Was kilka zebranych cytatów z historii najbardziej ambitnego człowiek w historii.

♦ ♦ ♦

Najważniejsza rzecz to, jak powiedział mój ojciec, nigdy nie spuszczać celu z oka. No i nie tracić nadziei. […] „Pragniemy, aby każdy tę samą pilność wykazał w silnym utrzymaniu nadziei aż do końca, którą my mamy jako pewną i mocną kotwicę naszej duszy.”

Tuż nad stawem stoi śliczna, ośmiokątna altana. Można w niej, korzystając z niezakłóconej niczym ciszy, uczyć się łacińskich słówek  zakreślonych nieśmiało trzęsącymi się rękami przez poczciwego pana Andersa.  Podczas ferii siaduje tu również i kuzyn Adolf w całej dumie swych czternastu lat i uczy się na pamięć wierszy Homera.

Ucznia tercji pożerała wewnętrzna gorączka. Z niewiarygodną chciwością pochłaniał materiał szkolny. W lesie, nad jeziorem, w samotności, wieczorem przy lampce Ernesta czytał już teraz – w drugim miesiącu uczęszczania szkoły – to, co w klasie miało być przerabiane dopiero  przyszłym roku. Z pełnym samozaparciem przezwyciężył wszelkie wewnętrzne opory i tak długo zabiegał o względy jednego ze starszych uczniów, aż ten przyrzekł na Wielkanoc sprzedać niedrogo Homera i grecką gramatykę. Od Wielkanocy naprawdę będzie uczyć się greki! A to stanowi przecież pierwszy szczebel złotej drabiny wiodącej do promiennego Olimpu.

20151227_162820

Dziesięciu lat potrzebował Zeus, by zwyciężyć tytanów. Dziesięć lat walczyli Grecy, aby obrócić Troję w gruzy i popiół.

Z żalem potrząsali głowami dyrektor i profesorowie: Tak, to bardzo smutne, ponieważ chłopiec ma zarówno zdolności, jak i żelazną wolę, ale kto chce się uczyć, musi płacić czesne. Trudno wiedzę rozdawać za darmo.   [..] Język grecki odsunął się w nieosiągalną dal, jak gałąź z owocami znad głowy Tantala.

[…] Nie umiera się jednak łatwo, choćby cios był nawet bardzo silny.

Ma zostać sklepikarzem. Ale jeśli nie można przelecieć ponad górą, to trzeba się przez nią przebić. Może się jednk nie udusi. Może po drugiej stronie góry słońce Homera jeszcze mu zaświeci.

To, o czym marzyłam dla siebie i Minny, leży w gruzach. Ale budować można i z gruzów. Będę budował nawet jako sklepikarz. Nawet jako popychadło grzebiące w beczkach ze śledziami mogę iść drogą, którą sobie wytknąłem [..]  Gotów jest rozpocząć nowe życie, aby iść dla Minny do zwycięstwa.

Ale przypadek zrządził, że usłyszał kilka słów tekstu: „Szczęście jest tam, gdzie nas nie ma.” Idąc dalej, potrząsał głową. To nie może być prawdą. Jeżeli się nie znajdzie szczęści w jednym miejscu, trzeba go szukać gdzie indziej.  Niepodobna założyć rąk i czekać, aż przyjdzie samo.  Jeśli z dostatecznym uporem za nim gonić,  gdzieś wreszcie będzie można uchwycić je za skrzydło.

Nie może przecież stracić ani chwili. Musi nadrobić puste, zmarnowane sześć lat.

To, że Henryk z każdej pensji natychmiast okłada połowę, co łącznie z garścią talarów z wielkiego hamburskiego daru miało stanowić fundusz na studia. Czyż nie trzeba własnym wysiłkiem mocno uchwycić szczęścia? Czyż nie trzeba się okazać godnym Minny? Zaczął więc  niezwłocznie inwestować  swoje oszczędności i wydawać je na zdobycie wykształcenia.  […] Zaczął od klasycznej niemczyzny, ponieważ zarówno w Fürstenbergu, jak i w Rostocku mówiono niemal wyłącznie gwarą […].  Potem przyszła kolej na kaligrafię – dwadzieścia lekcji u sławnego [..] kaligrafa [..] – oraz na język holenderski. Wreszcie zaczął się uczyć pierwszego naprawdę języka obcego – angielskiego, niezbędnego dla każdego zapobiegliwego młodego kupca. Nie mógł tak postępować jak inni uczący się obcych języków: uważał za niemożliwe zasiąść na rok lub dwa i brać tygodniowo po parę lekcji.  Tyle czasu nie pozostawiała mu trawiąca go i popędzająca naprzód niecierpliwość.  Nie tylko trzeba było oszczędzać pieniądze, ale również i czas, aby móc się uczyć więcej i coraz to czegoś nowego. Trzeba znaleźć nową metodę, metodę – że tak powiemy – „schliemannowską”. Po krótkich wahaniach i kilku próbach Henryk stwierdził, że trzeba dużo i głośno czytać w języku, którego się człowiek uczy, aby uchwycić właściwy akcent nie tylko ustami, ale i uchem.  [..] zastąpił je swobodnymi wypracowaniami na jakikolwiek interesujący temat albo zmyślonymi rozmowami. Te wypracowania należało poprawiać pod kierunkiem nauczyciela na codziennych lekcjach.  Potem wieczorem uczył się na pamięć już poprawionych wypracowań i recytował je nauczycielowi z pamięci następnego dnia, a ten poprawiał błędy wymowy.  […] tą metodą można bez trudu opanować każdy język w ciągu pięciu czy sześciu miesięcy. […] naturalnie metoda owa dopuszczała różne zabawne urozmaicenia i dodatki. Jeśli Schliemann dwukrotnie w ciągu każdej niedzieli był w anglikańskim kościele w Amsterdamie, to bynajmniej nie  powodu nagle rozbudzonej pobożności.  Nie było mu bardziej dalekie niż to właśnie. Ale w tym kościele mówiono wspaniałą, dźwięczną, oksfordzką angielszczyzną i słuchając kazania niepobożny pobożniś powtarzał po cichu każde słowo.

Jeśli tylko droga nie wypada przez ożywiony Kalverstraat, można spokojnie czytać idąc lub uczyć się czegoś na pamięć. Nawet w czasie deszczu i śniegu, kiedy pogoda jest bardzo brzydka albo kiedy zbyt dużo tłoczy się  pojzdów i przechodniów, można przynajmniej powtarzać sobie w pamięci to, co zostało przeczytane i wyuczone. Jakie to świetne urządzenie, że większość kupców uważa za punkt honoru zmuszać do czekania parę chwil,  na poczcie czekanie jest nieuniknione. Każda minuta, tak samo jak każdy cent, jest środkiem dalszego kształcenia się.

Gdy tylko Schliemann, w pierwszym miesiącu, zdobył podstawy angielskiego, natychmiast pomyślał o następnym kroku. [..] Schliemann kupił słynnego Vicar of Wakefield Goldsmitha oraz nie mniej znanego Ivanhoe Waltera Scotta i dzięki swej metodzie mógł wkrótce  wywołać najwyższe zdumienie swych nauczycieli, panów Thompsona i Taylora, recytując im pewnego dnia dwadzieścia stron prozy angielskiej, wykutej na pamięć nocami i w przerwach między zajęciami zawodowymi.  Nim upłynął rok, nauczyciele powiedzieli mu:  „Nie ma celu, żeby pan brał od nas lekcje, ponieważ posiadł pan język angielski równie dobrze jak my.”  Wielu spoczęłoby na laurach albo przynajmniej zrobiło małą pauzę, aby odpocząć i nacieszyć się osiągnięciem. Schliemann jednak już następnego dnia zaczął się uczyć języka francuskiego. […] Książki znalezione u handlarzy starzyzną należało, podobnie jak angielskie, do najbardziej znanych z zakresu literatury francuskiej. […] Ale literacka wartość książek była Schliemannowi zupełnie obojętna. Chodziło mu tylko o jedno: język. [… ]Dopóty dzban wodę nosi, dopóki się ucho nie urwie.I goniec Schliemann tak długo biegał z książką przed nosem po ulicach i kantorach Amsterdamu, dopóki nie wpadł. […]  Pan się myli. Nie czytuję ani książek o Indianach, ani romansów. Cały swój wolny czas poświęcam natomiast nauce języka angielskiego i francuskiego. […] Proszę mnie wypróbować. Obecnie posiadam cztery języki: niemiecki, francuski, angielski i holenderski. […] tymczasem uczył się włoskiego, hiszpańskiego i portugalskiego. A że teraz rozporządzał dwudziestoma czterema godzinami na dobę i posiadał podstawy romańskich języków – nie potrzebował więcej niż sześciu tygodni na każdą z nowych umiejętności.

Do takiego prywatnego gabinetu będzie musiał i on dojść. Takim kupcem trzeba zostać. […] Twarde marszczki zarysowały się wokół ust Henryka, kiedy postanowił osiągnąć ten cel. Niebo mogą szturmować fantaści i marzyciele – on natomiast chce zdobyć ziemię. A jednak nie – uświadomił sobie nagle. – To przecież nonsens. On nie tylko tego pragnie – on chce czego innego. Nie pragnie być bogatym ze względu na władzę, dywany, srebra i malowidła. Potrzebuje bogactwa tylko jako środka do osiągnięcia wyższego celu. […] Ja chcę Troi. Dom Priama jest tysiąckroć piękniejszy niż wszystkie skarby Indii, które przecież należą od tego czy innego człowieka, gdy tymczasem Troja i Homer są własnością całej ludzkości.

„Złość bierze […] że ci Rosjanie nie potrafią się nauczyć przyzwoitego angielskiego.” – „Albo że my nie możemy się przyzwoicie nauczyć rosyjskiego.” – odparł Schliemann. „Rosyjskiego nikt się jeszcze nie nauczył. To jest język trudny.” […] Schliemanna jednak zaczęła korcić sprawa języka rosyjskiego. Czyżby, wbrew temu co mówiono, nie można się nauczyć owego języka? Przypomniało mu się powiedzenie Napoleona, że człowiek znający dwa języki wart jest tyle, co dwóch ludzi.  A więc człowiek, który opanuje trudny i nie znany nikomu rosyjski, powinien starczyć za trzech.  Jeśli dodamy do tego opanowanych już siedem języków, otrzymamy razem dziesięciu ludzi.  Zrobić wszystko, co możliwe, a także i to, co wygląda na niemożliwe, to najlepsza odskocznia do dokonania wielkich rzeczy.  Śmiechu byłoby warte, gdyby po opanowaniu bez wysiłku siedmiu języków miał się przestraszyć ósmego!  W ciągu następnych dni Schliemann przeszukał wszystkie księgarnie i antykwariaty Amsterdamu. To, co znalazł, wystarczyło mu: stara gramatyka, niekompletny słownik i rosyjski przekład  nieśmiertelnego Telemacha. Z tymi książkami pod pachą udał się do rosyjskiego konsula. […]   Ten jednak, obrażony propozycją udzielania lekcji, odmówił.  Schliemann, ani trochę nie zrażony, rozpoczął na własną rękę studia nad tym nowym językiem, dla którego nie znajdował analogii w żadnym z dotychczas opanowanych – ani pod względem gramatyki, ani słownictwa.  […] Ale Schliemann miał Telemacha, którego znał na pamięć  we francuskim oryginale i ponadto w kilku innych językach. Stanowiło to klucz do bram zamkniętej twierdzy.

Schliemann zaczął więc szukać człowieka, który by nie rozumiejąc rosyjskiego słuchał jego rosyjskich wypracowań. […] Ale pierwsi, którym zrobił tego rodzaju propozycję, uznali go za wariata i starali się szybko zniknąć w cieniu jakiejś uliczki. […] – „Chce pan zarobić trochę pieniędzy? Uczę się języka i potrzebuję kogoś, kto by mnie przesłuchiwał. […] Nie żądam wcale, żeby pan znał choć jedno słowo. Pan będzie tylko słuchał.”   „[…] to czego pan chce, jest bezużyteczne i puste.” – „Niech pan już mnie ten kłopot pozostawi.” „Chce pan czy nie? Musiałby pan co wieczór przychodzić do mojego mieszkania na dwie godziny i otrzymywałby pan za to dwa guldeny tygodniowo.” „Czy będzie przychodził?” – myślał Schliemann. – „Aż dziw, jak trudno znaleźć człowieka, od którego nic się nie żąda i jeszcze chce się za to ‘nic’ płacić.”  […] Lekcja toczyła się to cichym głosem, to donośnym krzykiem – na zmianę.. Wkrótce odezwali się sąsiedzi stukając w ścianę, bo im hałas przeszkadzał. Stukali szczotką w sufit lokatorzy z dołu, którzy chcieli już spać. W tym okresie musiał Schliemann, ofiara lingwistycznych studiów, dwukrotnie zmieniać mieszkanie.

Nie jutro –ale koniecznie dzisiaj. Nie tam – ale koniecznie tu. Nie około – ale dokładnie. Nie przy okazji – ale teraz.

 Ale spokój? Niemożliwe! Musi przecież wyrównać i stracone lata, i niejedno poza tym.

Minna […] Pierwsza część naszych snów jest strzaskana jak ta oto szklanka. Nie – nie poddawać się. Podołam. Niech się dzieje, co chce. Niech się cały świat sprzysięga przeciwko mnie. Odkopię Troję.

„Wystarczy pomyśleć o kolejach. […] Dzięki temu mam przynajmniej tę przyjemność, że czytuję literaturę różnych narodów. W domu nie ma na to nigdy czasu. Zna pan Boską Komedię Dantego?” – „Co też przychodzi panu do głowy? Po pierwsze, nie rozumiem ani słowa po włosku, a tego rodzaju rzeczy w przekładzie nie są wiele warte, po drugie […] nigdy nie znosiłem wierszy.” – „Ja zresztą też. […]  Ale Dante liczy się do literatury, którą należy znać. Koniecznie jest jednak przed zabraniem się do tego rodzaju literatury dokładne przestudiowanie historii tych czasów, ani się nie potykać o nieznanie nazwiska i niezrozumiale aluzje.”

„Proszę mi wybaczyć jedno pytanie: Czy jest pan szczęśliwy?” – „Co to znaczy być szczęśliwym? Cieszę się z tego, że ani na chwilę nie spuszczam z oka moich celów.”

Zanimby zdążył wrócić do zdrowia, już kto inny zebrałby plon tego, co on posiadł. Nie mógł zatem pozwolić sobie na chorobę. […] I tak przez szereg dni, aż uparta, stalowa siła woli przezwyciężyła słabość ciała.

Ale prowadzenie przedsiębiorstwa i robienie pieniędzy nie starczyło już temu człowiekowi osiągającemu coraz większe sukcesy. Nauczył się on w ciągu czterech tygodni swoją własną metodą języka szwedzkiego, polskiego, a następnie duńskiego i słoweńskiego.  Po cóż to nowe odwracanie uwagi, to nowe napięcie wszystkich sił psychicznych i fizycznych? Aby się oderwać od czegoś, wokół  czego kręcą się myśli w jakimś diabelskim młynie – od małżeństwa z Katarzyną.

„Maże się pan jak dziecko, któremu zabrano lalkę, zamiast zakasać rękawy i zabrać się do stawiania nowego domu. Jęczy pan z powodu stratu trzech tysięcy tlarów. A czy pan wie, ile ja straciłem przy pożarze Kłajpedy? Sto pięćdziesiąt tysięcy talarów [..].”

I nagle ten wielki kupiec, nie posiadający ani minuty wolnej, zaczął dysponować znacznymi zasobami czasu: uczył się języka nowogreckiego [..] słowo po słowie porównując je z francuskim oryginałem, aby uniknąć żmudnego kartkowania słownika.  Po przyswojeniu sobie języka nowogreckiego w ciągu normalnych dla niego sześciu tygodni zaczął studia nad starogreckim, do którego tęsknił od dzieciństwa, na którego dźwięk płakał jak chłopiec.

Piszę do ciebie, drogi wuju, w języku moich marzeń i snów”. „Proszę mi wierzyć, że zawsze w najcięższych godzinach, dźwięczały mi w uszach te boskie heksametry, brzmiała poezja Sofoklesa.

Żony i swego jednorocznego syna prawie nie widywał. Nieliczne wolne chwile spędzał w gabinecie i studiował grekę. Niedziele od wczesnego świtu do później nocy poświęcał swoim wymarzonym studiom. Zeszyt po zeszycie wypełniał się zdaniami, które stanowiły ćwiczenia, a niezależne d tego były najpoufalszymi zwierzeniami. Dlatego też, gdy tylko zlikwiduję tu moje interesy, pojadę do Grecji. Tam filozofia i archeologia zajmą mnie na długo i z pożytkiem.

„Ale ja już nie chcę dłużej być kupcem. W wieku, w którym inni uczą się w gimnazjum, ja byłem niewolnikiem. Dopiero mając około dwudziestu lat zacząłem się uczyć języków. Dlatego brakuje mi zasadniczych podstaw. Uczonym nie będę nigdy, ale chciałbym trochę nadrobić braki. Moim pragnieniem jest wreszcie naprawdę studiować. I w tym cała moja nadzieja. Chcę żyć dla nauki, którą tak bardzo kocham.” Ale mimo pokrzyżowania planów Schliemann bierze lekcje łaciny u profesora […], ponieważ przez lata ogarnięty gorączką złota i liczb zapomniał nawet tej odrobiny, której się nauczył w dzieciństwie.

Potem udał się w podróż nie mającą żadnego handlowego celu, tak jak greka była pierwszym obcym językiem (trzynastym z opanowanych) nieprzydatnych dla kupca. Pierwszy raz w swoim życiu, ucząc się greki i odbywając tę podróż, Schliemann robił coś dla samego siebie.

Szwecja, Dania, Niemcy, Szwajcaria, Włochy – stanowiły słupy milowe tej podróży. Rzeczy godne widzenia, odległości, środki komunikacyjne, stroje, sposób odżywiania się ludności, miary i monety – wszystko to notował pilnie w dzienniku prowadzonym przeważnie w językach zwiedzanych krajów.

Wielka miłość, Zofia umarła – Schliemann poczuł się jeszcze bardziej osamotniony i ze zdwojoną energią zabrał się do przerwanych studiów.

 

 

 

Źródło: Stoll, Heinrich Alexander: Sen o Troi. Opowieść o życiu Schliemanna. Warszawa 1988. Nasza księgarnia.